niedziela, 16 września 2012
Sprzeczności
Tak się zastanawiałam, czy tylko ja tak mam czy nie tylko ja... A mianowicie czasem jest tak, że niesamowicie nie mogę się doczekać czegoś, bo to coś ma jedną, małą wspaniałą rzecz, ale z drugiej strony niesie ze sobą mnóstwo innych rzeczy, które już nie są takie fajne. Na przykład w tej chwili nie potrafię się doczekać wyprowadzki, ale to znów niesie ze sobą naukę, samodzielność i w cholerę obowiązków. Albo inny przykład - zima. Uwielbiam zimę. Są piękne wieczory, można leżeć pod kocem z kubkiem ciepłej herbaty, ubierać te wszystkie ciepłe i miękkie sweterki, patrzeć na śnieg, Uroczo i słodko. Ale znów są minusy - mrozy, śnieżyce, plucha, przeziębienie i zmarznięte nosy i palce. I tak mam chyba ze wszystkim na tym świecie. Tak, wiem, to się nazywa "Problemy XXI Wieku", ale ostatnio doprowadza mnie to do szału i nie mogę nic na to poradzić. Pewnie tylko ja tak mam, huh...
niedziela, 9 września 2012
Quick update
Nie było mnie tutaj WIEKI. To znaczy nie żeby ktoś to czytał, ale chodzi o ogólne zachowanie ciągłości czegokolwiek w moim życiu. Prawda jest taka, że totalnie nie miałam na nic ochoty i to jest przykre i egoistyczne, ale już taka jestem. Nie mam dużo czasu (zaraz leci MBTM, a ja uwielbiam marnować czas), więc pomyślałam, że napiszę coś na szybko.
Praktyki w radiu dawno się skończyły, były cudowne. Przez cudowne mam na myśli to, że naprawdę mi się podobało, chociaż wstawanie rano i praca (taaaaaak, jestem lenieeeeem) były dla mnie wyzwaniem, ale dałam radę. To z tych przyjemnych rzeczy.
Z nieprzyjemnych... W te wakacje wydałam nieco ponad 1000 zł. I nie, nie na zakupy, wypasione wakacje z przyjaciółmi czy przyjemności. Na cholerne "przed sądowe wezwanie do zapłaty". I to by było tyle, jeśli chodzi o udany wypoczynek. Wszystko przez głupotę ludzką. I nie mówię, że byłam bez winy. Ale tak do końca to po prostu nie miałam innego wyboru, jak postąpić jak reszta. Zostałam demokratycznie przegłosowana. Takie skutki... Ale nic, mam nadzieję, że wszystko się ułoży. Powinno.
Mam nowe mieszkanko, to znaczy pokój, tylko jeszcze nie wiem czy sama, czy ze współlokatorką. Okaże się, chyba wolałabym sama, ale ze współlokatorką wyjdzie taniej, a ja jak przystało na studentkę, kasy nie mam praktycznie w ogóle.
Ach, opowiadanie. Utknęłam, tak cholernie źle i nie wiem jak wybrnąć. Potrzebuję troszkę czasu, ale chyba dam radę, prawda? Zawsze daję to teraz też sobie poradzę.
Update z mojego nudnego życia.
KTOŚ bezczelnie spytał się mnie o to, czy moja orientacja seksualna jest "normalna". Szczęka opadła mi do ziemi, a kiedy ją pozbierałam już i poskładałam swoją twarz, spojrzałam na tego Ktosia z najszczerszym uśmiechem na jaki mogłam się zdobyć. "Oczywiście, że normalna". Ktoś się ucieszył, twierdząc że jakbym jednak wolała dziewczyny, to by mnie z tego wyleczył. Jak to miałam zrozumieć?
W tym momencie moja tolerancyjna matka również przeszła na ciemną stronę mocy i przy każdej możliwej okazji, mamrocze mi coś o "zboczeńcach".
Don't wanna live on this planet anymore...
Hmm... Całe wakacje przesiedziałam praktycznie w domu (brak kasy), pogoda była do dupy, przyjaciele okazali się okropni. Za niedługo zaczyna mi się znów nauka i skończy się opierdalanie. To smutne.
No i jeszcze mogę powiedzieć, że dzisiaj odkryłam Danisnotonfire (tak, jestem szybka) i zakochałam się w nim. Polecam, śmiałam się pół dnia z jego filmików na youtube.
Tym miłym akcentem żegnam.
Wish me luck.
I weny.
I całej reszty dobrych rzeczy...
Praktyki w radiu dawno się skończyły, były cudowne. Przez cudowne mam na myśli to, że naprawdę mi się podobało, chociaż wstawanie rano i praca (taaaaaak, jestem lenieeeeem) były dla mnie wyzwaniem, ale dałam radę. To z tych przyjemnych rzeczy.
Z nieprzyjemnych... W te wakacje wydałam nieco ponad 1000 zł. I nie, nie na zakupy, wypasione wakacje z przyjaciółmi czy przyjemności. Na cholerne "przed sądowe wezwanie do zapłaty". I to by było tyle, jeśli chodzi o udany wypoczynek. Wszystko przez głupotę ludzką. I nie mówię, że byłam bez winy. Ale tak do końca to po prostu nie miałam innego wyboru, jak postąpić jak reszta. Zostałam demokratycznie przegłosowana. Takie skutki... Ale nic, mam nadzieję, że wszystko się ułoży. Powinno.
Mam nowe mieszkanko, to znaczy pokój, tylko jeszcze nie wiem czy sama, czy ze współlokatorką. Okaże się, chyba wolałabym sama, ale ze współlokatorką wyjdzie taniej, a ja jak przystało na studentkę, kasy nie mam praktycznie w ogóle.
Ach, opowiadanie. Utknęłam, tak cholernie źle i nie wiem jak wybrnąć. Potrzebuję troszkę czasu, ale chyba dam radę, prawda? Zawsze daję to teraz też sobie poradzę.
Update z mojego nudnego życia.
KTOŚ bezczelnie spytał się mnie o to, czy moja orientacja seksualna jest "normalna". Szczęka opadła mi do ziemi, a kiedy ją pozbierałam już i poskładałam swoją twarz, spojrzałam na tego Ktosia z najszczerszym uśmiechem na jaki mogłam się zdobyć. "Oczywiście, że normalna". Ktoś się ucieszył, twierdząc że jakbym jednak wolała dziewczyny, to by mnie z tego wyleczył. Jak to miałam zrozumieć?
W tym momencie moja tolerancyjna matka również przeszła na ciemną stronę mocy i przy każdej możliwej okazji, mamrocze mi coś o "zboczeńcach".
Don't wanna live on this planet anymore...
Hmm... Całe wakacje przesiedziałam praktycznie w domu (brak kasy), pogoda była do dupy, przyjaciele okazali się okropni. Za niedługo zaczyna mi się znów nauka i skończy się opierdalanie. To smutne.
No i jeszcze mogę powiedzieć, że dzisiaj odkryłam Danisnotonfire (tak, jestem szybka) i zakochałam się w nim. Polecam, śmiałam się pół dnia z jego filmików na youtube.
Tym miłym akcentem żegnam.
Wish me luck.
I weny.
I całej reszty dobrych rzeczy...
Subskrybuj:
Posty (Atom)