You can take everything I have
You can break everything I am
Like I'm made of glass
Like I'm made of paper
You can break everything I am
Like I'm made of glass
Like I'm made of paper
Normalnie nie słucham popu. Normalnie nie słucham "gwiazdek Disney'a". Ale ostatnio jakoś moja hardcore'owa dusza poszła spać a przyszedł w jej miejsce jakiś łagodny duszek. Zazwyczaj kiedy byłam zła, włączałam jakiś scream'owy kawałek i smutek przechodził. A ostatnio jakoś ciężej. Nie wiem czy to ze względu na to, że najzwyczajniej w świecie nikt nie widzi kiedy jestem smutna czy też że nie ma mnie kto pilnować. A może dlatego, że ostatnio większość rzeczy się sypie? Jedyna rzecz, która mi jakimś cudem wychodzi to studia. Nie żeby jakoś wybitnie, ale na luzie wszystko się układa. Ale założę się, że jeśli nie znajdę motywacji, jakiejkolwiek, to w czerwcu nie będzie już tak kolorowo.
No bo jak mam się skupić na studiach, kiedy są ludzie, którzy mnie nienawidzą, chociaż nie mają powodu? I tu nie chodzi o to, że zwyczajnie ktoś mnie nie lubi. Ale kiedy na co dzień mijasz kogoś, kto jednym spojrzeniem sprawia, że czujesz się zupełnie nie na miejscu. Kiedy wychodzisz z pokoju w połowie rozmowy, bo ktoś ci się wpierdala w środek zdania, udając że cię nie ma.
Pewnie sobie czymś zasłużyłam, moja joginka by powiedziała, że to Karma. Chrzanić Karmę. To boli. Każde wspomnienie, urywki przykrych scenek.
Narzekam na dni, kiedy mam dużo zajęć i spędzam po 10 godzin na uczelni. Oczywiście, że narzekam. Ale wtedy nie mam czasu, żeby znów sobie przypominać to wszystko. I tak, pewnie histeryzuję, przesadzam, przecież gdzieś są dzieci, które umierają z głodu a ja tak strasznie cierpię, bo ktoś nie darzy mnie sympatią. I ta świadomość, że są ludzie, którym jest gorzej niż mnie, wcale nie pomaga. Wszystko pogarsza. Bo kiedy człowiek sobie uświadamia takie rzeczy, czuje się żałosnym. A kiedy takiemu człowiekowi kolejna rzecz nie wychodzi tak jak powinna, kolejne marzenie wymyka się z rąk, przecieka jak woda przez palce... Wtedy zaczynasz się zastanawiać, jaki to wszystko ma sens. I Boże, jak to by było cudownie, gdybym widziała w tym wszystkim sens!
Moralna załamka.
Chyba właśnie jestem zrobiona z papieru. Łatwo mnie zgnieść. Albo ze szkła - zbyt szybko się tłukę. A niektórym chyba widocznie sprawia przyjemność patrzenie na to, jak tłukę się coraz bardziej.
Dlatego zastanawiałam się ostatnio, co by było większą karą dla tej osoby - złamanie jej czy świadomość, że to ja złamałam się przez nią.
No bo jak mam się skupić na studiach, kiedy są ludzie, którzy mnie nienawidzą, chociaż nie mają powodu? I tu nie chodzi o to, że zwyczajnie ktoś mnie nie lubi. Ale kiedy na co dzień mijasz kogoś, kto jednym spojrzeniem sprawia, że czujesz się zupełnie nie na miejscu. Kiedy wychodzisz z pokoju w połowie rozmowy, bo ktoś ci się wpierdala w środek zdania, udając że cię nie ma.
Pewnie sobie czymś zasłużyłam, moja joginka by powiedziała, że to Karma. Chrzanić Karmę. To boli. Każde wspomnienie, urywki przykrych scenek.
Narzekam na dni, kiedy mam dużo zajęć i spędzam po 10 godzin na uczelni. Oczywiście, że narzekam. Ale wtedy nie mam czasu, żeby znów sobie przypominać to wszystko. I tak, pewnie histeryzuję, przesadzam, przecież gdzieś są dzieci, które umierają z głodu a ja tak strasznie cierpię, bo ktoś nie darzy mnie sympatią. I ta świadomość, że są ludzie, którym jest gorzej niż mnie, wcale nie pomaga. Wszystko pogarsza. Bo kiedy człowiek sobie uświadamia takie rzeczy, czuje się żałosnym. A kiedy takiemu człowiekowi kolejna rzecz nie wychodzi tak jak powinna, kolejne marzenie wymyka się z rąk, przecieka jak woda przez palce... Wtedy zaczynasz się zastanawiać, jaki to wszystko ma sens. I Boże, jak to by było cudownie, gdybym widziała w tym wszystkim sens!
Moralna załamka.
Chyba właśnie jestem zrobiona z papieru. Łatwo mnie zgnieść. Albo ze szkła - zbyt szybko się tłukę. A niektórym chyba widocznie sprawia przyjemność patrzenie na to, jak tłukę się coraz bardziej.
Dlatego zastanawiałam się ostatnio, co by było większą karą dla tej osoby - złamanie jej czy świadomość, że to ja złamałam się przez nią.
Do you have to make me feel like there is nothing left of me?
Would it make you feel better to watch me while I bleed?
Would it make you feel better to watch me while I bleed?
Dobrze znam to uczucie, gdy czujesz się beznadziejna i nie potrzebna, ale nie martw się jest ktoś kto cię docenia. Po prostu trzeba nauczyć się olewać ludzi i nie przejmować się nimi, ale to nie jest takie łatwe.
OdpowiedzUsuńMoże cię nie znam, ale cię lubię :3
I będzie doooobrze c:
Dzięki <3 kochana jesteś :)
Usuń