Tak dla rozjaśnienia sytuacji, mój współlokator stał się... całkiem miły. To znaczy na tyle na ile facet może być miły. A co do reszty... Nie wiem co to wszystko ma znaczyć, ale zazwyczaj kończy się na moim dziwnym wyrazie twarzy, który jest odpowiedzią na jego... teksty. Tak na przykład, 2 dni temu, zaskoczył mnie dwa razy.
"- Masz pomalowane oczy.
- No, zazwyczaj mam. Prawie zawsze.
- Nie zauważyłem.
- Co ty robisz?
- Patrzę ci w oczy.
- ... *mój dziwny wyraz twarzy*
- Widocznie za mało patrzyłem ci w oczy..."
Jest ktoś inteligentny, kto wytłumaczy mi, jakim cudem on dopiero teraz zauważył, że się maluję? W sensie... Przecież wieczorem to musi być szok dla takiego nieświadomego niczego faceta, kiedy widzi mnie w powyciąganej koszulce z łosiem, mokrymi włosami, bez makijażu... A on jakby... Nie zauważył? Że się maluję. Naprawdę?
No i scenka numer dwa, drukujemy!
"- Ona zawsze tak?
- Ta drukarka jest wyjątkowa.
- Tak jak ty...
- Ta, wdała się we mnie."
So, once again. To było obraźliwe? Przyrównanie do drukarki?
Dlaczego i co ja komu zrobiłam, że spotykają mnie takie nieszczęścia...

Powiedziałabym,że próbuje cie zarywać delikatnie. Ciekawe co następne wymysli;)
OdpowiedzUsuńrobi to bardzo nieumiejętnie w takim razie xD i ja to odbieram jako żart:P
Usuń