Mam takie wrażenie, że są ludzie, dość bliscy, którzy tak narzekają publicznie, tylko po to, żeby ich pocieszać. Ok, ja też powtarzam, że jestem brzydka, gruba itd., bardzo często, żeby ktoś zaprzeczył. Ale w tym jest trochę mojego myślenia i niepewności i to miłe, kiedy ktoś ci mówi, że tak nie jest.
Ale bez przesady, ok?
Poza tym nie lubię pijanych ludzi. Źle mi z tym, że w kuchni ktoś siedzi i chla wódę (dość ostro), bo to z deka straszne. A co jak tu przyjdą do mnie? Nie chcę...
I jeszcze ze smutnych myśli. Czasem prościej napisać do samej siebie, wyobrażając sobie, że pokazuje się to osobom, do których ma się żal.
A jakbym zamieniła tego bloga w moje miejsce emo-myśli? Podobno aż tak nie można się wywnętrzać w internecie, ale jak się nie ma gdzie, to co się robi? Bo ja nie wiem...
Um, tak.
Life sucks.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz