Tak źle a tak niedobrze. Zrobisz komuś coś dobrego - źle. Jesteś najwredniejszą osobą na świecie - źle.
Tłusty czwartek, oglądam sobie głupie seriale w tv i się nudzę. Teoretycznie zawsze można się pouczyć czy tam posprzątać, ale po co?
Zamiast tego można napisać coś słodkiego. Np. małe opowiadanko, króciutkie, krótsze niż nowelka, takie na jedną stronę... A potem je usunąć i opróżnić kosz.
Jestem boska.
Ale boskość studenci nabywają wraz z przeżyciem pierwszej sesji. Wzrasta wtedy kreatywność, podnosi się poziom endorfin a krew staje się błękitna, niczym u najbardziej książęcego księcia w najbardziej królewskim królestwie. Taka historyjka z życia:
Egzamin pisemny, studenci się produkują w pocie czoła, profesor chodzi po sali i pilnuje. Było duszno więc jedno okno jest otwarte. I właśnie przez to okno wlatuje indeks. Profesor go podnosi, wpisuje coś i wyrzuca z powrotem przez okno. Student zdał!
A druga historyjka:
Przychodzi student na egzamin ustny, w zwykłej koszulce, na pewno nie pierwszej świeżości, trochę przybrudzonej i nadpoconej, wyraźnie skacowany. Nie zdał...
Wniosek jest taki: niesztampowe rozwiązania są lepsze niż niestaranne podążanie za tradycją.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz