Aktualnie chyba zdycham na coś na kształt kaca. A nawet nie wypiłam dużo, więc to dziwne. Może po prostu z niewyspania mnie tak głowa nawala. Byłam wczoraj "podensić", jak to określiła moja kumpela. I byłam tam właśnie z tą kumpelą i jej chłopakiem. Nie myślałam, że imprezy w klubach tak wolno się rozkręcają. Na serio. Byliśmy tam tak po 21.00 a na parkiecie - pustki. No to posiedzieliśmy sobie kulturalnie w naszej loży na piętrze. Przy drinkach zwanych "czysta". Of kors nasz szofer tylko przy soczku, z którego dużo nie skorzystał bo mu go wypiłyśmy. Szofer, sponsor i opiekun w jednym! W każdym razie po czasie zaczęło się rozkręcać, chociaż muzyka była beznadziejna, więc też nie można było potańczyć. No ale w końcu, W KOŃCU, się udało! poszliśmy "podensić". Parkiet był stanowczo zbyt mały, było tak ciasno, że nie można się było ruszyć. Wiecie jak boli, kiedy ktoś cię depnie stópką obutą w cholernie wysokie szpilki? Tak, właśnie tak boli.
Zrobiłam jeden podstawowy błąd. Zostawiłam Wojtkowi do pilnowania mój telefon, a on, ciekawski taki, oczywiście musiał pooglądać... Niestety, zdjęcia nieprzeznaczone dla niego skasowałam już po fakcie. Nie powiedział, że oglądał, ale jego chwilowe zawahanie go zdradziło. Nie żebym tam miała jakieś emm... porno self fotki. Nie, nie, nie... Ale mimo wszystko, niefajnie. No ale to tylko Wojtuś, soł nic wielkiego.
Swoją drogą nie miałam tutaj żadnego fajnego topu, takiego który nadawałby się na jakąkolwiek inną imprezę niż domówka. Tak więc PanicGirl wykombinowała, że zastosuje opcję DIY (Do It Yourself - Zrób To Sam, dla niezorientowanych). Wyciągnęłam z szafy moją czarną sukienkę i... obcięłam dół. Taaa... Wyszło troszkę krzywo, ale
a) nikt nie zauważył
b) nie wyglądało źle, naprawdę!
c) gorsze rzeczy ludzie ubierają, uwierzcie.
Wyszła mi moja własna bluzeczka, mogę zakładać kolekcję ubrań! No ale, żeby nie było zbyt fajnie, ten top miał dekolt... Duży dekolt. Nie żeby MI to jakoś specjalnie przeszkadzało. Czasem zamiast luźnego t-shirt'u można ubrać coś bardziej dopasowanego i bardziej... kobiecego, hm? A że ostatnio chyba uzależniłam się od robienia zdjęć kamerką internetową, chyba podobnie jak pewna osóbka (ekhmSarahekhm), zrobiłam fotkę. W sumie... Łosiek chciał (tak, zwalam na Ciebie!). Wstawiłam na fejsbÓka, patrzę na komentarz... "Let's cycki". No naprawdę. I pisze to koleś, który pokłócił się ze swoją dziewczyną na imprezie a potem bezczelnie się do mnie lepił. Srsly, ludzie są dziwni. Tak jak reszta kolesi, którzy normalnie do mnie nie gadali od gimnazjum a nagle zaczęli "lajkować" moje fotki czy jakieś statusy. Wniosek? Zrób durną "słodką" minkę, wystaw cycki na wierzch i jak nic, wzrasta ci popularność wśród płci przeciwnej. I nie tylko...
Aczkolwiek odeszłam od głównego tematu tego posta, mianowicie impreza. Tańczyłam z kumpelą i jej chłopakiem, przy czym kumpela była w środku, więc wyszła nam tzw. kanapka. Faceci lubią jak dwie dziewczyny tańczą razem, naprawdę. Co chwilkę któryś tam mnie smyrał po biodrach (co bezczelniejszy nawet po brzuchu!), żeby z nim zatańczyć, aczkolwiek z racji tego, że byłam odwrócona do kumpeli przodem, nie widziałam cóż tam za monstrum aktualnie stoi za mną. Więc robiłyśmy lesbijski chwyt "ona jest moja", jeśli koleś nie był wystarczająco normalny. W końcu jeden chyba odważniejszy, centralnie wjebał się między nas i powiedział coś w stylu "Lubisz tańczyć z koleżanką? Chyba nieee... Potańcz ze mną". A że nie był najgorszy... Najlepszy też nie, ale kto tam jest idealny na tym świecie. Za to miał fajnego kolegę (taaa...). I ten koleś właśnie sypał tekstami z poradnika "Tani podryw" jak z rękawa. Oto kilka przykładów:
- Brzydkie te kafelki. Nie patrz na nie, patrz mi w oczy.
- Ja myślę, że twój strój nie odzwierciedla tego, jaka jesteś naprawdę.
- Szkoda, że tutaj nie można pogadać.
Taka przestroga - podryw na kafelki rozbawił mnie do łez. Naprawdę, to było zabawne. A może ja już byłam troszku wstawiona? Nie wiem...
Ah, a propos picia! Taka info na forum dla Mateusza: NIE, SPOKOJNIE, MOGĘ PIĆ, PALIĆ, ĆPAĆ I ROBIĆ INNE RZECZY. Ok, koniec komunikatu.
Inny komunikat: nie jestem alkoholiczką, nie chleję do upadłego, nie palę (chyba że biernie) i nie ćpam (chyba że o tym nie wiem?). Koniec komunikatu 2.0.
Na imprezę miałam 5 dych, wyszło na to, że nie wydałam ani złotówki. Widocznie mój urok osobisty i wdzięki (tak, mówię o przepastnym dekolcie wczorajszej nocy), nakłoniły płeć podobno brzydką, do bycia dla mnie miłym. Ale i tak, następnym razem, jak pójdę gdzieś z tą moją parką do trójkącika (mhm, wszyscy się kochamy już od liceum), to postawie im po soczku dla szofera i czymś tam dla przyjaciółki, bo mi głupio, że nie mój facet a mi stawiał drinki. Innych olać, nawet imion nie pamiętam. W ogóle, takie kluby, to wylęgarnia napakowanych kolesi, w białych, obcisłych koszulkach, po solarium. Białe koszulki ładnie świecą. Tak jak niewidzialna pieczątka, którą chyba jeszcze mam nawet na nadgarstku. Koło 2.00 w nocy już totalnie wymiękliśmy. Potem wyruszyliśmy na poszukiwania samochodu. Zaparkowaliśmy na piętrowym parkingu centrum handlowego. Ale nie przewidzieliśmy faktu, że o 24.00 centrum zamykają, razem z kinem. I przykro. Chwila paniki (Panika! W Dyskotece), jak dostaniemy się do domu????
Daliśmy radę, parking był na szczęście otwarty. Ufff...
Dotarłam do domku koło 3.00 w nocy, mama JUŻ nie spała, czekała na mnie (słitaśnie). Pomyliła chyba zapach piwa z zapachem papierosów (ale jakoś mi to nie przeszkadza, serio). Zmyłam makijaż, poszłam spać a tu psikus. Nie umiałam spać. I nie spałam. Przedrzemałam może godzinę. I dlatego myślę, że boli mnie głowa, bo w końcu nie wypiłam nawet tyle, by kręciło mi się w głowie. Tylko troszkę, dla dobrej zabawy.
Zauważyłam, że faceci jedno mówią, drugie robią. Ale w gruncie rzeczy są fajni. Jak masz dekolt to wszędzie cię wpuszczą. Takim sposobem wyhaczyłam 3 kolesi, każdy coś mi postawił w zamian za malutkie ocieranko na parkiecie. A wiecie jak fajnie się tańczy w "kółeczku" na środku? Bardzo fajnie! Normalnie mi się nie podoba jak wszyscy na mnie patrzą, ale wczoraj mi nie przeszkadzało. Niektóre laski w tym klubie miały dziwną manię poręczy i przejść. Tańczyły przy barierkach, trzepiąc włosami na prawo i lewo, albo w przejściach, i robiły dziwne miny kiedy ktoś chciał przejść. Jakby bardziej na miejscu było trzęsienie dupą na schodach niż chodzenie po nich. Ludzie są dziwni.
Ugh, muszę wracać do swojego mieszkania, post napisany na szybko, póki jeszcze pamiętam co zaplanowałam napisać w nocy. Wish me luck na uczelni!
P.S.
Nie szerzę tutaj żadnych szkodliwych treści, naprawdę. Opowiadam tylko o ocieraniu się (na tym niestety polega taniec na ciasnym parkiecie) o siebie, piciu i dobrej zabawie.
P.S.S

Ja z wczoraj, zdjęcie "Let's cycki". I dziubek <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz