To uczucie, kiedy twój "ukochany" roommate znalazł sobie w tobie kozła ofiarnego. Byłam za miła, zbyt pobłażliwa. Widocznie fakt, że pozwoliłam mu tutaj zamieszkać w środku mroźnej zimy jakoś go nie obchodzi. Chyba się przeliczył. Mimo wszystko, to bardziej mój pokój niż jego. Od dzisiaj więc, kiedy to miarka się stanowczo przebrała, zamierzam być wredna. Bo potrafię. Dlaczego to mi ma być źle, skoro to on jest nieproszonym gościem?
Na początek może wredne docinki? A jak to nie pomoże... Różne przypadki chodzą po ludziach. Czasem się coś niespodziewanie wyłącza, gubi, jest nie w tym miejscu w którym powinno...
Normalnie jestem dobra, miła i nie gryzę, naprawdę! Ale przecież nie dam się jakiemuś debilowi, no!
Ugh... Serio. Muszę pomyśleć, jak utrudnić mu życie.
P.S.
Najbardziej pomocni okazują się ci, po których najmniej się tego człowiek spodziewa. Przykre. Ale prawdziwe.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz